Zagadnienia etyczne nieodrodnie łączą się z szeroko rozumianymi naukami medycznymi. Nowe techniki diagnostyczne i terapeutyczne budzą nadzieję, ale i kontrowersje.
W tym wszystkim – najważniejszy jest człowiek, ów homo patiens, który szuka nie tylko pomocy fizycznej, ale i zrozumienia jego problemów. Ważne, gdyż praktycznie funkcjonujące od zarania uczelni medycznej, jakiej spadkobiercą stał się obecnie Warszawski Uniwersytet Medyczny. Jest to miejsce, gdzie należy ośmielić się - choć szczególnie dla studentów pierwszych lat przychodzi to z pewnym trudem – i zadawać pytania. Budować swoją świadomość, poszerzać poglądy…a może nawet spierać się, gdyż w etyce uczymy się razem. Szczególnie wobec nowych problemów współczesności, tak globalnych jak i środowiskowych. Jego cel wyznaczają nie tylko wykłady, ale przed wszystkim seminaria, na których właśnie buduje się świadomość etyczną zawodu.
Historia medycyny, czy współcześnie jest jeszcze potrzebna, czy przemawia za nią jedynie tradycja. Tym bardziej, iż nieprzerwanie od 1810 roku wykłady z tej dyscypliny są prowadzone najpierw w Wydziale Akademicko-Lekarskim, później na uniwersytecie i wreszcie w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.
Pierwszym wykładowcą był zarazem pierwszy dziekan Jacek Hiacynt Dziarkowski. Utrzymać to na zasadzie szlachetnej tradycji, podobnie jak szereg zwyczajów akademickich wydaje się odrobinę anachronizmem. Lecz może wypada zastanowić się nad słowami polskiego laureata Nagrody Nobla – Czesława Miłosza. To On zanotował jakże znamienne słowa: „…naszą praca jest praca prządki, bowiem nici wysnute przez naszych poprzedników nie giną…”. Jeśli tak, to naprawdę warto pochylić się nad myślą Brudzińskiego…Leśniowskiego…Girsztowta…Hirszfelda… Oni zostawili nam jakiś znak, wskazali kierunek w którym wypada nadal kroczyć. I po to właśnie jest historia medycyny…by poznać właściwą ścieżkę.